Postanowienia i plany a ich realizacja – czyli jak walczyć z głupotami zabierającymi czas.

tumblr_nve04gRqrm1u99fxro1_500

Bardzo łatwo jest mi wpadać na jakiś pomysł, ale jego realizacja jest dla mnie niemożliwie problematyczna. Ostatecznie w końcu tego nie robię, żałując potem jak diabli, że mogłam, ale tego nie zrobiłam. Dlaczego tak jest? Skąd to się bierze? Próbuję odpowiedzieć sobie na to pytanie. Szukając odpowiedzi wpadłam na kilka rzeczy które mogą skutecznie pomóc w takiej sytuacji.

Pierwszym czynnikiem są atakujące nas z każdego kąta drobiazgi.

Jest mnóstwo rzeczy które rozpraszają i zabierają bezsensownie czas. Osobiście, aż za często zajmuję się głupotami typu przeglądanie facebooka, granie w Sims Free Play, czy inne tego typu rzeczy, zamiast zrobić coś konkretnego. Mogłabym w tym czasie, narysować coś, może w końcu napisać kolejny rozdział opowiadania które na to czeka od kilku tygodni, albo nareszcie ruszyć kolejną książkę ze stosu wypożyczonych do czytania z biblioteki. Ale nie, siła tych drobnych bezsensownych czynności zawsze gwałtownie rośnie przez cały dzień, aż nagle, o? To już mamy noc? Znowu nic nie zrobiłam…

Jak z tym walczyć? Skutek miewają listy rzeczy do zrobienia, tego co chcielibyśmy zrobić, planowanie przyszłych tygodni, tylko takie rzeczy mają jedną faktyczną wadę, jeżeli coś poważnego wypadnie w trakcie jego realizacji plan zostaje wstrzymany na czas nieokreślony, bo jak się coś już przerwie to drobne czynności znowu atakują. Co więc można by zrobić? Można listę przejrzeć jeszcze raz i ją skrócić do dosłownie dwóch, trzech punktów które będą dodatkowo motywować bo szybko skrócą listę. Nie będzie patrzenia na kartkę i myślenia sobie, że skoro coś wypadło, to jakoś tego wszystkiego za dużo i , i tak tego wszystkiego nie zrobię. Za to jeżeli na liście są trzy czy cztery punkty, każde odkreślenie gwałtownie skraca listę.

Innym czynnikiem jest poziom ‚zagracenia’ miejsca w którym pracujemy, czy spędzamy najwięcej czasu, w moim wypadku jest to np.biurko.

Pierwszą rzeczą która skutecznie zagraca i przeszkadza jest oczywiście stojący na nim laptop, jest dla mnie tak dużą pokusą, że nawet wyłączony na mnie działa, zacznie się niegroźnie a może posłuchałabym sobie muzyki żeby było milej, i wtedy się zaczyna, nim się włączy trochę to trwa a potem zamiast muzyki kończę znowu na facebooku, tak więc gdy chcę coś zrobić laptop idzie na łóżko, za moimi plecami, aby nie kusił. Inną rzeczą jest np. stos nieprzeczytanych gazet, kurczę no miałam coś robić, ale troszkę już to robiłam, to wezmę poczytam, i jak zacznę to aż nie dojdę do ostatniej kartki to nie skończę, chyba że trafię na nudny artykuł. Zdjęcia to tez kiepski pomysł, z racji tego że mam białą ramkę, od razu widać kurz i chcę go zetrzeć. Tak więc zagracenie ma spory wpływ na skuteczność robienia czynności koniecznych. Najlepiej jakby na takim biurku stało tylko kilka rzeczy, organizer na długopisy, jakiś wazon z kwiatkiem oraz lampka i na tym koniec. Ewentualnie może palić się jeszcze świeczka, tak dla nastroju.

Co jeszcze przeszkadza w skuteczności? Brud.

Jeżeli ma się bałagan wokół siebie skutecznie on rozprasza, papierki chce się wyrzucić bo ciągle wchodzą pod ręce, ślady po kubku błyszczą się w świetle lampki wkurzając, jakieś porozsypywane okruchy przez które nie wygodnie po ręką, czy obdarty materiał którym obklejono biurko a o który ciągle zaczepia się twój ulubiony sweter. Najlepiej przed zabraniem się do czegoś, jest posprzątać miejsce w którym chce się je realizować, w dodatku to odprężą i ułatwia skupienie się na jednej, konkretnej czynności, i piszę wam to całkiem serio, mi to bardzo pomaga, chociaż wcale nie jestem pedantką.

Warto też wyłączyć komputer i wyciszyć komórkę. Wyjątek stanowi tylko sytuacja w której do pracy potrzebujesz internetu.

Tak, tak. Ile razy coś się zaczyna ale przerywa uporczywy pisk telefonu bo przyszedł nowy esemes od faceta albo przyjaciółki, najgorzej jak w ogóle postanawiają zadzwonić kiedy coś robisz, wtedy to już umarł w butach że tak powiem cały zamiar zrobienia czegoś. Zaczynasz odpisywać albo odbierasz i potok słów nie przerwanie leci i leci, razem z kolejnymi minutami które miałaś poświecić na naukę, planowanie, czy cokolwiek innego na czym ci zależało. Tak, warto jest wyciszyć telefon, wyłączyć massangera, albo snapa, i wrócić do planowanego zajęcia. Im szybciej skończysz, tym lepiej, więcej czasu na przyjemności.

Nie powinno się planować rzeczy niemożliwych.

Im trudniejsze zadanie sobie wymyślisz, tym trudniej będzie je zrealizować, a czas trwania jego wykonania tylko cię sfrustruje. Tak samo jest z sytuacją gdy masz jakiś określony czas na wykonanie zadań, nie warto dorzucać sobie co raz większej ilości rzeczy do zrobienia, im więcej ich zrobisz tym bardziej będzie działać presja uciekającego czasu, a wtedy połowę rzeczy zapomnisz albo zrobisz większość zaledwie w połowie, to się sprawdza nawet w pracy. Im więcej masz zajęć tym gorzej ci idzie z ich zrealizowaniem. Powszechnie też wiadomo, że są pewne rzeczy niemożliwie do zrealizowania. Nie dasz rady awansować w pracy czy dostać szóstki z każdego przedmiotu mając dotąd same dwóje, na to trzeba czasu, dłuższego planowania. Nie nauczysz się pięciu przedmiotów naraz i nie przeskoczysz szefa, jeżeli nie będziesz miała wcześniej pojęcia jak dokładne wygląda jego praca. Każdy by chciał mieć wszystko na już, teraz, ale tak się czasami nie da. Trzeba na to popracować, poświęcić temu trochę więcej czasu. Ja np. nie nauczę się nagle angielskiego na poziom C1 choć bardzo bym chciała, najpierw muszę porządnie ogarnąć B2 i dopracować gramatykę z B1 aby móc wznieść się na wyżyny. Prawdopodobnie będę potrzebować dodatkowych zajęć aby to zrobić i jakiejś pracy własnej w domu, bo wszystkiego mi nie wytłumaczą.

Uwaga na towarzystwo.

Podobno są osoby które potrafią coś robić mając kogoś za plecami, ale ja do nich nie należę. Zbyt dużo osób przeszkadza mi się skoncentrować, a jeżeli to mój chłopak to w ogóle nie myślę o tym co miałam robić, tylko głównie skupiam się na nim, efekt? To brak efektu, nic w końcu nie robię. Może faktycznie gdy ktoś nam towarzyszy jest raźniej czy mniej nudno, ale jak ze skutecznością? Troszkę ona szwankuje, no chyba, że masz do zrobienia jakieś zadanie specjalne, wymagające obecności kogoś jeszcze np. przy wybieraniu prezentu czy prezentacji do szkoły mającej być wykonaną w zespole. Ale jeżeli nie ma takiej konieczności, lepiej zabrać się do czegoś samemu, to daje większą satysfakcję z wykonania zadania.

Nagradzanie siebie za dobre wykonanie zadania.

Satysfakcja nie zawsze wystarcza, o wiele chętniej się do czegoś zabrać gdy ma się po tym jakieś nagrody. Po zrobieniu czegoś warto sobie pogratulować, zakupić ulubione ciastko, czy kawę. Nagroda to bardzo dobry motywator do zrobienia czegokolwiek. Przyjemniej jest się do czegoś zabierać wiedząc, że czeka na nas coś dobrego gdy już zrobimy to co zaplanowaliśmy. Po dobrze wykorzystanym dniu w pracy świetnie jest sobie usiąść w fotelu i zabrać do czytania ciekawej książki z ulubioną herbatą. Bardzo fajnie jest też zorganizować jakieś spotkanie aby uczcić jakiś sukces i ten mały i ten całkiem duży. Jeżeli uda ci się zaoszczędzić sporo pieniędzy, dlaczego masz nie wybrać się z koleżanką do kawiarni i nie zafundować sobie tego ciastka które tak bardzo chciałaś spróbować ale wcześniej było ci na nie żal kaski. Skoro tak długo pracowałaś nad zaliczonym sprawdzianem to mogłabyś w nagrodę kupić sobie tamte seksowne pończochy czy ten gorset dla którego tak bardzo się starałaś schudnąć. Nagrody zawsze odniosą jakiś skutek i nawet jeżeli nie będą dla ciebie wystarczającym wynagrodzeniem, chociaż poprawią ci humor.

Bardzo ważne jest nastawienie.

Osobiście żyję z przekonaniem, że nie ma dni nieszczęśliwych, są tylko takie które wymagają ulepszenia przez inne czynności. Kiedy coś mi nie wychodzi, chętnie odrywam się od tego zajęcia i staram się zmienić przebieg wydarzeń parząc sobie ulubionego Earl Greya i siadając do przyjemnej książki, albo odkładając książki na bok, zaczynam słuchać ulubionej muzyki, albo idę na jakąś smakowitą kawę do którejś z sieci kawiarni.Od razu zmienia mi się po czymś takim nastawienie. Chętniej wracam potem do tego co zaczęłam. Z tego powodu zwykle przed rozpoczęciem zmiany w pracy parzę sobie herbatę lub robię sobie z ekspresu gorącą czekoladę, od razu zmieniam nastawienie po zaaplikowaniu sobie ulubionego napoju. Czuję się po tym rozgrzana i chętniejsza do pracy. Drobne rzeczy uszczęśliwiają, naprawdę.                                       Jeżeli masz zły nastrój, czy wszystko wypada ci dosłownie z rąk, zrób sobie przerwę, naturalnie w miarę możliwości, to może być minuta, pięć, dziesięć czy nawet godzina, ale warto to dla siebie zrobić. To zmienia nastawienie.

Cierpliwość

To ostatnia rzecz która przychodzi mi do głowy w tym temacie. Niczego nie da się zrobić w tempie natychmiastowym. Małe kroczki  są skuteczne bardziej do skoku na głęboką wodę. Trzeba dać sobie czas na planowanie, realizowanie i w końcu na wynagrodzenie sobie odbytego sukcesu. Nie powinniśmy się spieszyć, to bardzo rzutuje na jakość i wykonanie zadania. Tak więc dawajmy sobie czas, nawet jeżeli wydaje się że go nie mamy.

Osobiście wdrażam to wszystko w życie, testuję  i sprawdzam skuteczność. Jak dotąd nie straciłam motywacji do działania  w tym zakresie, wierzę że w końcu poprawię swoje życie.

One thought on “Postanowienia i plany a ich realizacja – czyli jak walczyć z głupotami zabierającymi czas.

  1. Świetny wpis. Mam w domu małego łobuziaka i zanim nie poukładam po nim wszystkich zabawek (kiedy pójdzie spać) itp rzeczy nie zajmę się sobą :)
    W dzień staramy się zabawę pogodzić z obowiązkami domowymi. Czasem to uciążliwe, ale i też wesołe :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *