Zrób to wolniej, czyli moje sposoby na zwolnienie tempa

slow life 870x532.96943.950x0a

 

 

Slow life, Slow fashion, Slow food , Slow love  i tak można by wykreować jeszcze kilka takich slow a we wszystkim chodzi o to samo, o spowolnienie tempa i odnalezienie wewnętrznego spokoju bez sztuki zen i jogi z jej wygibasami. Dokładnie tym samym jest jeszcze stosunkowo świeże pojęcie Hygge które chociaż wydaje się czymś innym, to jest prostu  skandynawską wersją slow life.

Odkąd pojawiła się moda na robienie wszystkiego wolniej, bardziej slow, sięgam po wiele pozycji dostępnych na ten temat na rynku i chociaż może regularnie ich nie kupuje, to chętnie je przeglądam na pułkach Empiku i czytam o nich na blogach.

Życie slow w naszych czasach najwyraźniej stało się bardzo trudnym zadaniem, praca, pędzący i nakręcający siebie wzajemnie ludzie w wielkich miastach, matki które nie nadążają ze swoimi obowiązkami, to wszystko sprawia że spowolnienie tempa życia staje się problemem (już nieomal) na skalę światową, a przecież wydawałoby się że nie ma nic prostszego od położenia się na kanapie i obejrzenia ulubionego filmu, albo zrobienia sobie taniej przekąski z marchewki czy jabłka. Kiedyś w czasach mojego dzieciństwa i nastoletniego buntu, życie slow to było przesiadywanie na trzepaku, spotkania z przyjaciółkami po domach,rodzinne oglądanie teleranka i spacery z całą rodziną po znanych parkach. Teraz jednak również dla mnie stało się to czymś trudnym, jakby doba nagle skróciła się o kilka godzin, a czas gwałtownie przyspieszył.

Od rana gdy zaczynam pracę staram się robić wszystko szybko aby wyjść wcześniej, ale zamiast tego tylko dodają mi pracy bo i tak nie mogą mnie wcześniej wypuścić, potem wsiadam w metro a z niego pędzę na wcześniejszy autobus, ale on i tak zawsze staje w korku wbrew wszelakim nadziejom i podjętym próbom zaklinania czasu, później już liczy się minuty do obiadu, bo człowiek głodny, po posiłku niby leci czas ale tak jakoś przez palce, i nagle 17, potem 19 i kolacja, a zaraz potem szybciej niż bym przypuszczała nadchodzi 21 i czas kąpieli, prysznic przedłuża się do 40 min, dzwoni mój chłopak, więc gadamy z godzinę i jest oo, 22.30 czas snu aby wstać o 4.00 rano! I tak prawie codziennie by było gdyby nie kilka trików które podejmuje odkąd zaczęłam liceum( a teraz już podjęłam studia).

Tak moi drodzy, jest sposób na to aby powstrzymać pęd życia! Ukrywa się w drobiazgach, ale jak wiadomo najtrudniej zwrócić uwagę na te najmniejsze rzeczy.

 

Czytajmy książki

Ci z was, którzy są namiętnymi czytelnikami pewnie to już wiedzą, ale tym którzy nie czytają chętnie to uświadomimy prawda? Czytanie rano to bardzo dobry sposób na zatrzymanie pędu życia i jednocześnie pokonanie stresu po pracy czy przed nią. Nie ma nic przyjemniejszego od zajęcia miejsca na ulubionym fotelu, albo rozłożenia się na łóżku i sięgnięcia po jakąś ciekawą książkę, z rana polecamy coś prostego, jakiś romans, opowiadanie lub komedię, można też sięgnąć po ulubioną gazetę lub magazyn, albo zajrzeć na ulubionego bloga. To bardzo relaksuje, pozwala się wyciszyć i wyłączyć nadmiernie aktywny mózg który dzięki czytaniu chociaż na chwilę przestanie prowadzić jakieś chore obliczenia, przypominać ci o jakiś głupich sytuacjach, albo zarzucać cię informacjami na temat tego co jeszcze dzisiaj musisz zrobić.

Zaparz ulubiony napój i zaczekaj aż będzie gotowy

Osobiście, zauważyłam że uspokaja mnie czekanie aż ugotuje mi się woda na herbatę lub oczekiwanie na kawę z ekspresu, zwykle wtedy patrzę też przez okno albo robię w tym czasie sobie kanapki na śniadanie i to jest bardzo relaksujące, zagina to w pewien sposób uciekający mi rano czas. Skupiam się na jednej rzeczy, a to pozwala się wyciszyć.

Nie obawiajmy się celowo opóźniać powrotu do domu, a jeżeli wiesz że nie zdążysz na autobus, zaczekaj na następny, 

Kiedyś bardzo często biegłam z metra wraz z innymi ludźmi aby zdążyć na autobus który lada chwila miał odjechać, ale nie było to zbyt przyjemne, już w metrze zastanawiałam się nad tym czy na niego zdążę, a potem już tylko zaczynałam się denerwować coraz bardziej gdy dojazd na stację się opóźniał. W wyniku tego zamiast odpoczywania po pracy tylko się dalej denerwowałam. Ale skończyłam z tym! I choć może się wam wydawać że to chory pomysł jeszcze opóźniać powrót do domu, dla mnie to stało się już rytuałem który mnie uspokaja i faktycznie poprawia mi nie tylko samopoczucie ale i wpływa na mnie kojąco. Odkąd zmieniłam pracę(na hotel w centrum) regularnie po zakończeniu w niej dnia zachodzę do kawiarni przy stacji Centrum na ulubioną kawę, w zależności od swojego stanu po wyjściu z pracy, biorę cappucino lub ulubione karmelowe latte dokupując sobie do tego jakieś ciastko i raczę się tymi przyjemnościami w drodze do metra, a potem w metrze w drodze do domu. Polubiłam powtarzającą się czynność brania kolejnych łyków kawy i to jak mnie one rozgrzewają od środka. To bardzo sympatyczne, relaksujące uczucie. Dzięki temu zwalniam tempo z ‚kelnerskiego’ na ‚domowe’. A gdy już metrem dotrę do przystanku, nigdy nie spieszę się na autobus, jeżeli nie zdążam na jeden z nich, to wsiadam do drugiego, otwierając książkę i zakładając słuchawki na uszy aby posłuchać ulubionej muzyki.

Zrób sobie przerwę

Już w kilku poprzednich notkach wspominałam o tym że warto zrobić sobie przerwę od obowiązków i od życia, spędzając ją na ulubionym zajęciu, czytaniu, pisaniu, oglądaniu odcinka ulubionego serialu (byle nie od razu całego sezonu, albo trzech, ewentualnie wszystkich), porozmawianiu przez telefon z chłopakiem, poćwiczeniu sobie albo robieniu czegokolwiek innego co was interesuje.

Nie obawiaj się czasem pozostać w łóżku dłużej albo odmówić koleżance spotkania bo po prostu czysto egoistycznie chcesz sobie pobyć w domu

Ten punkt jest dobry o ile nie ulega się pokusie zbyt często. Wylegiwanie się w łóżku i odmawianie innym spotkań miewa negatywne skutki.Jeżeli jest coś, co musisz koniecznie zrobić, lepiej nie zwlekać z tym zbyt długo bo się zniechęcisz już na cały dzień, a zbyt częste odmawianie znajomym spotkań może skutkować nie tylko ich zniechęceniem do proponowania ci takich wypadów, ale też utratą przyjaźni. Tak że lepiej z tym nie przesadzać. Ale jeżeli poleżysz sobie chwilę dłużej nic ci się nie stanie, wstaniesz wypoczęta/y lepiej niż gdybyś nie zdecydował/a się na te kilka dodatkowych minut. Czasem też warto poświęcić czas który z rana przeznacza się na książki czy zrobienie sobie rewelacyjnego śniadania na dłuższy sen, aby wypocząć lepiej po wczorajszym dniu.

Nie żałujmy sobie przyjemności, a jeżeli kiepsko u nas z kasą na nie, spróbujmy odnaleźć ich zamiennik

Bardzo lubisz tą kawę ale żal ci na nią pieniędzy, albo kochasz sushi ale jego ceny są astronomiczne do kwadratu, cóż, ja mam coś takiego że czasem mimo słabej kasy w portfelu decyduje się na taką przyjemność, potem zwykle chodzą one za mną cały dzień a ja za tym nie przepadam, więc decyduję się na to ale wybieram tańszą opcję, małą zamiast dużej, standardową zamiast z rybą fugu tym podobne rzeczy,a jeżeli już zbyt duży to koszt, robię tą rzecz w domu. Kupuje syrop w Lidlu za 3zł o smaku karmelu i robię karmelowe latte sama, z mlekiem z lodówki i rozpuszczalną kawą, w ramach luksusu psiknę troszkę bitej śmietany i posypie to np.płatkami kokosowymi lub kakao. I oto mam, dzięki temu prócz oszczędności pieniędzy zyskuję jeszcze satysfakcję bo zrobiłam to sama. A taka duma jest najzdrowsza!

Podsumowując, sądzę że życie w zwolnionym tempie nie jest tak bardzo trudne do zrealizowania, pamiętajmy że szybkie życie nie da ci nigdy takiej satysfakcji jak to w wersji slow które może nas nauczyć doceniania chwil i drobiazgów.

A teraz zapraszam również was do pisania, jakie są wasze opinie na temat kategorii slow?  Macie może jakieś inne sposoby na spowolnienie tempa? Może polecicie jakąś niezawodną metodę? Zapraszam do pisania!

3 comments on “Zrób to wolniej, czyli moje sposoby na zwolnienie tempa

  1. Najlepszym sposobem na zwolnienie tempa jest przeprowadzka:) opuściłam mury śródmiejskiej Chmielnej na korzyść hektarów na wsi.Polecam wszystkim,którzy chcą zwolnić.Uprawiam warzywa,drzewka owocowe,hoduję króliki-jem zdrowo i mam czas na wszystko;D Najważniejsze w tej zmianie to dostosowanie organizmu do „sezonu”. Mieszkając w mieście zmiany pór roku były dla mnie prawie niedostrzegalne,teraz żyję według biologicznego zegara i cieszę się naturą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *